Monday, September 26, 2005

"It's been a while" ;)

Aj minelo troszke czasu od czegos “swierzego” tutaj ;). Zadziwiajace jak zycie moze sobie owinac czlowieka wokol palca, zamiast odwrotnie. Nic tylko pelno zamieszania dookola i pewne rzeczy zamiast …. “get easier” staja sie trudniejsze :///. Niestety bez wzgledu na to czy mamy na to wplyw czy nie. Ciezko sie przyzwyczaic do ciaglego biegania, i odmawiania sobie tego czy tamtego z powodu braku czasu. … na karku ciagle tylko praca, szkola, praca, szkola, praca, szkola itp., z czym oczywiscie zwiazane ogromne nerwy i stresssss… Odlicza sie tylko do weekend’u.. A wiecie.. co najgorsze, jak juz przyjdzie ten weekend tak niezmiernie oczekiwany, wtedy niewiadomo za co sie chwycic, gdzie jechac, czy po prostu odpoczac, i zanim sie czlowiek ogladnie, po Sobocie ani sladu. Mozna kuku sie nabawic ;). Ostatnio poszwedalam sie nawet po szpitalach (rekord bo wyladowalam 2x w jednym dniu na emergency ;) (o! i wkoncu mialam okazje sie przejechac ambulansem!!!! :PP- musze powiedziec ze nic specialnego :PPP)- Pawelek cos o tym wie, I tutaj mu sie ogromniasty za to nalezy bo sleczal biedaczysko przy mnie I nawet na krok mnie nie zostawil! :** Biedak umieral z glodu od samego rana nic nie jadl a tam caly dzien zeszlo- ja to przynajmniej mialam kropluwki a on ZERO niczego ;)…. (:******) Ale wytrfal ;)… no ale to nie warto juz wracac do tego co bylo….wkazdym badz razie.. dycham (czasem lepiej czasem gorzej , z ogromniastymi worami pod oczami! ale to szczegol :P) (ktore zreszta Pawelek BARDZO KOCHA :PPP!! GRrr! :PP) jeszcze do dzis, (zreszta zalezy jaka dzis date mamy :P) ;)-miedzy czasie siedze na drug’ach na rozne “pierdolki” (m.i. wrzody), przede mna jeszcze kilka wizyt u lekarzy, maly “zabieg” w szpitalu (apropo ktorego sie cholernie boje! –ale nie bede nawet rozwijac tego tematu bo szkoda! w kazdym badz razie, jestem ……….oki :D.

~~hmm.. Cieeezkie jest to zycie :P… nic dodac nic ujac ;). (wiem wiem, nikt nie mowil ze bedzie latwo) ale …. Moglo byc tez lzej… ;)… Ale to chyba kazdy by tak chcial. ….Ehhhh ale oki … :P… postaram sie tutaj zachowac chociaz troszeczke optymizmu, ktorego co raz bardziej mi brak! Dodam tylko tyle ze.. czasem po prostu szkoda ze swiat bezustannie obraca sie do okola I nic niemozemy na to poradzic :(.

I tak oto 10:30pm na zegarku.. czyli idealna pora na zakonczenie notki ;). Dzis tylko Poniedzialek a juz bym chciala Piatek!! (tak apropos Piatkow :P, chcialbym przy okazji pozdrowic serdecznie Edytke, ktora dzielnie jeszcze wytrzymuje ze mna korespondowac ;)! -moja byla kolezanka ze szkolnej (z tych dawniejszych w PL czasow) lawy!

//………………….Ahh..i znow sie rozkojarzylam jak to dawniej bylo :P (brakuje tylko Pawla krzyczacego: “na litosc Boska, kobieto! OPAMIETAJ SIE!” ;).. EHM EHM…..no .. to by bylo na tyle ;).


P.S Jeszcze chcialam wspomniec w skrucie ze jeszcze 4 dni, czyli dokladnie Piatek, 30go Wrzesnia wybywam na koncert na Manhattan do Madison Square Garden! Zobaczyc Paul’a McCartney’a po raz drugi!!! :D Oczywiscie z Pawelkiem :D.. Juz sie niemozemy doczekac!! yay! D: