Tuesday, December 25, 2007

WESOLYCH SWIAT WSZYSTKIM :))))))))))))


p.s. Tobie tez Katarynko :P (pozdrawionka :D)

Wednesday, August 08, 2007

POLSKA 06.2007 :)

Witam :)..No kawaleczek minelo czasu ;) Dobry przyklad na to jak czas szalenie leci. Nie mam za bardzo nic innego na usprawiedliwienie jak po prostu ze bylo sie nam bardzo ciezko pozbierac sie i dojsc do siebie po przyjezdzie.
No ale do rzeczy. Wiec pobyt w Polce lepszy chyba byc nie mogl :)(no oczywiscie moglby byc dluzszy). Trzy tygodnie tak szybko zlecialy, trudno uwierzyc ze wogole tam bylam! Ale tak... niesamowite uczucie, po tylu latach wkoncu zobaczyc wszystkich znajomych, rodzine –jak sie wszyscy pozmieniali,… zycia po ukladali! Po prostu wszystko niedopoznania, duzo zmian, oczywiscie wszystko zmienione na lepsze :). Duzo wrazen, nawet nie wiem od czego zaczac. Jedna rzecz z ktorych bardzo dobrze pamietam to chyba to ze caly czas bylismy gdzies w drodze, i prawie co dwa dni spalismy w innym miejscu ;)… Miedzy innymi pozwiedzalismy Krakow( -BOZE JAK TAM JEST SUPER! Jakie SWIETNE zycie studenckie!!!!!!!!- nie to co tutaj :-‘( ), oczywiscie Mielec i okolice, Tarnobrzeg, Rzeszow, i jeszcze pare “miasteczek”….no i rowniez, wspaniale Zakopane =) (dla mnie pierwszy raz gory wogole wiec mialam podwujna frajde). Wychodzilismy sie, Pawel oczywiscie mnie wyciagnal na Giewont (jak Boga kocham jak bym wiedziala ILE i JAK trzeba tam isc to bym sie w ZYCIU tam NIE-W-Y_B_R_A_L_A!!!!!! Oczywiscie bez przygod by sie nie obylo ;). Jak tylko weszlismy na sam Giewont, zebrala sie burza, zaczelo grzmiac, wiatr wiac, no i pokrapywac. Nawet nie bylo jak odpoczac sobie i popatrzec na widoki, (chociaz i tak jak sie okazalo mam lek wysokosci wiec nigdzie sie nierozgladalam, dlatego kazalam Pawlowi kamerowac szybko ;P), wkazdym badz razie schodzilismy z tamtad jeszcze szybciej niz weszlismy (i to nie dlatego ze bylo z gorki ;))..Wiec pozniej, momentalnie nas tak zlalo, ze moje buty nieroznily sie od bagna (niewspominajac juz o tym ze mialam tylko jedna pare butow!). I Ci co juz mieli okazje byc na tej wyprawie wiedza, jak sie schodzi po tych kamieniach, gdzie jest stromo, jeszcze podczas gdy LEJE -jest to bardzo ale to bardzo ciezkie do zrobienia ;). Po drodze (schodzenia w ulewie, przemoczeni do sluchej nitki), zostalismy napotkani przez jakas dziewczyne, ktorej sie najwyrazniej slabo zrobilo, zostawiona przez swoja grupe na pastwo losu, siedziala na kamyku, no i poprosila nas o pomoc. Takze praktycznie przez cala droge "asekurowalismy" ja, sami ledwo zyjac, obolali, i dalej w ulewie ;) az do takiego schroniska. No ale ogolnie mowiac, caly wyjazd do Zakopanego naprawde nam sie udal, po prostu nic dodac nic ujac…Gubalowka, Krupowki oczywiscie zaliczone :). BYLO C-U-D-O-W-N-I-E ale to chyba tylko dzieki jednej osobie :*.

Skoro juz pisze o pobycie w Polce, przy okazji chcialam pozdrowic Ewke AKA Katarynke, z ktora tez nieudalo mi sie niestety spedzic tyle czasu ile bym chciala, ale juz niebede narzekac bo moglo byc gorzej ;). Zgodnie z obietnica, pozwole sobie jeszcze ja tutaj za cytowac, taki maly podtext ktory hmm.. troszeczke ;) tlumaczy jej przezwisko i ktory tyczy sie do takiego nagrania (na wypadek gdyby ktos byl ciekaw ;)) “..jak zobacze jakies glupie ujecie to sie nie bede odzywac i to grozba a nie obietnica” ;))))))))))))))))))))) Sorrki Katarynka ale musialam to umiescic :P.. i Tez Cie koffam kuzyneczko :-))))))). A no i oczywiscie chcialam rowniez pozdrowic Tomka (jej brata) bo wkoncu dzieki niemu o maly“rzut beretem” (HAHAHAHAHA –to chyba trzebabylo tam byc zeby zrozumiec) bylibysmy trafili do Kielc wracajac z calkiem innego kierunku “troszeczke” zgubieni z wesela mojego braciszka :). Takze Tomeczku, pozdrawiam serdecznie- byla niezla “smiechawa” LOL! :). Skoro juz jestem na czesci “pozdrawiania’ to rowniez chcialabym bardzo podziekowac i pozdrowic Kasie i Madzie K. ktore biedne, poswiecily sie i przyjechaly z Wloch na moja specialna okazje =). Naprawde z calego serca dziekuje Wam :D- bez Was niebylo by to samo :). DZIEKI WIELKIE, buziaczki :***. Rowniez, pozdrowienia dla Cioci Bogusi!!! : )))) Ciociu, jestes najlepsza! :))))) No i wogole, ogolnie chcialam pozdrowic wszystkich, reszte rodzinki i znajomych, m.in. Gosie L. z rodzinka jak i Irenke D. rowniez z rodzinka- dzieki za milo spedzony czas :).

Oj strasznie jakos tak dziwnie teraz opowiadac o tych wszystkich wydarzeniach.. Tak dlugo czekalam na ten caly wyjazd do Polski i teraz tu siedze znowu, dalej zadajac sobie pytanie “co ja TUTAJ robie” no i sie tak doluje jeszcze ogladajac zdjecia, i pare nagran z kamery –bo tyle mi pozostalo.. Dzieki nim jeszcze wogole czuje ze tam bylam…czas tak szybko zlecial :(. Najgorsze to to ze niezdolalam nawet odwiedzic…. zobaczyc sie z reszta znajomych –po prostu braklo czasu :-/. Caly ten wyjazd mi dal do zrozumienia jak wlasnie brakuje mi tego zycia w Polsce… -nawet gdy wszyscy tak narzekaja ze tam nie ma przyszlosci co jest zreszta smutne…Ale.. :-/ …. No i wlasnie tego sie obawialam,….ze jak pojade tam to mi sie przypomna stare DOBRE dla mnie czasy, wszystko i wszyscy za kim tesknilam, no i potem przyjdzie znowu mi tutaj zyc to sie idzie teraz doslownie posiekac :P.. Niestety mieszkanie tutaj zadnej mi przyjemnosci niesprawia.. Po prostu to wszystko nie ma dla mnie wiekszego sensu. Wiem, ze duzo z ludzi pewnie mysli ze wygaduje jakies bzdury ale po prostu tak sie czuje. Najwyrazniej Ameryka nie jest dla kazdego i tyle.

No ale dobra..wracajac do Polski…… moze uda mi sie umiescic pare zdjec pozniej, jezeli to cholerstwo do zalaczania mi zacznie dzialac ;).

Zeby caly wyjazd opisac to chyba dnia i nocy by braklo, wiec nawet nie bede probowac. To moze jeszcze napisze troszeczke o Krakowie! Gdzie pierwszy raz po roku czasu zobaczylam moje zwariowane kolezanki co mnie tutaj juz odwiedzily rok temu i posmakowaly Hameryki od tej hmm.. prawdziwej strony ;), ktorym chyba niezapomne do konca zycia do jakiego stanu mnie doprowadzily jednej nocy :PPPP!!!… Przy okazji pozdrawiam tez Edytke P. ktora tez dolaczyla do zabawy :D. (p.s. dzieki za porzyczenie butow! lol ;)). Hm..cholera..az mnie korci zeby tutaj zalaczyc pewne zdjecia :PPPP… ale chyba by mnie one powiesily ;). A moze innym razem :P. W kazdym badz razie..poszlysmy (oczywiscie bez swoich chlopow ;)) na rynek zeby sie spotkac jeszcze z dwoma kolezankami (dzieki Magda za zaranzowanie spotkania!;PPP) LOL a pozniej na imprezke- kurde musze powiedziec ze imprezki te co tutaj mamy a imprezki w PL to niczemu nie sa sobie rowne! Kurde TAKA imprezka byla ;))))))))))))) Tylko szkoda ze dlugo nie trfala :PPPPP ale to “no comments” :PPP.

Czas w PL tak szybko zlecial ze jak wrocilismy tutaj spowrotem, do tej codziennosci, wessani do “odstawionych” na bok problemow, czlowiek sie czul jakby tego miejsca nigdy nie opuscil. Jakby wyjazdu do PL wcale nie bylo.. :-/… Dlatego wlasnie…jedynymi dowodami sa tylko te zdjecia, kilka nagran, i wspomnienia. Tyle :-/. Szkoda ze nie mozna zrobic tak zeby bylo troszke lepiej. SZKODA ze nie mam wiecej wplywu na wlasne zycie :-/.

No ale nic.. najwyrazniej trzeba sie uzbroic w cierpliwosc i czekac “on the world to change” jak to nam spiewa John Mayer ;).
Na koniec moze opisze w MIARE w skrucie (tylko nie wiem czy sie da :P) nasza przygode jaka mielismy wracajac do USA ;). Wiec, OCZYWISCIE, po raz kolejny, bez klopotow by sie nie obeszlo ;). Jak czekalismy na samolot na Okeciu w Waw-ie, okazalo sie ze jest opuznienie ok. 30 minut.. No i faktycznie.. po 30-u jakos tak minutach zaczeli nas pakowac na poklad, my juz ucieszeni ze jednak zdarzymy na nasz drugi samolot (bo mielismy przesiadke) a tu na pokladzie mowia ze NIESTETY niemozemy jeszcze wyleciec..kolejne opuznienia;)))…wiec juz powoooli tracilismy nadzieje na ten drugi samolot, ale jeszcze nie panikowalismy ;) –dopiero zaczelismy to robic po POLTOREJ GODZINIE SIEDZENIA NA SAMOLOTCIE..!!! KUrde :PPPP….Wiec wkoncu, z ok. 2hrs opuznieniem wylecielismy, potem po wyladowaniu szybko w ten bus nas wpakowali, podjezdzamy na lotnisko… a tu co widzimy..? Nasz samolot odlatujacy ;)))))….. i to jeszcze tak perfidnie bo prosto z pod nosa..!!! No i wlasnie w tym momecie wszystko sie tak pokielbasilo ze glowa boli. Zaczelo sie cale zamieszanie w staniu w kolejkach o zdobycie jakis info o naszym kolejnym locie…wkoncu po dobrej godzinie, udalo sie im wpakowac nas na kolejny lot do PARYZA tym razem, gdzie kolejny samolot mial na nas czekac i zabrac WKONCU do NY.. I co sie okazalo? Oczywiscie jak dotarslimy do Paryza, samolotu juz nie bylo…no normalnie JEDEN WIELKI BALAGAN TAM MAJA!!!! Co najlepsze, Pawel przeciez EHM!!! ;)) Francuz wiec gadali do niego po francuzku a on (LOL!) “bonjour” i na tym sie zakanczalo jego porozumiewanie ;) (oj mialam ubaw!! LOL) wiec zaczely sie kolejne podejrzewania i wypytywania, biedak musial sie tlumaczyc i tlumaczyc…lol! (:*) Oj, i tam to sie dopiero wysiedzielismy probujac dostac jakies info, glodni..niewyspani itd.. STRASZNE zamieszanie..nawet nie da sie tego opisac. Po skrocie piszac, okazalo sie ze nie ma zadnych juz lotow do NY, wiec bylismy zmuszeni przenocowac tam. Co najlepsze, nie mogli nam znalesc jakiegos lokum wmiare blisko lotniska (bo akurat w tym czasie bylo cos tam jakis mecz czy cos w tym stylu), wiec miejsca byly zajete przez tych kibicow -kolejny koszmar z ktorym trzebabylo sie uporac. Oczywiscie pare dni przed wyjazdem na Okecie, niespalismy dwie ostatnie noce (nerwy, konczenie sie pakowac, spotykanie sie jeszcze ze znajomymi, itd), wiec juz praktycznie TRZECI dzien niespalismy. Czulismy sie jak jakies stwory. Chodzilismy jak widmo ;). No ale nic.. Gdy w Paryzu wkoncu dostalismy Hotel (Hilton- jedyna chyba dobra rzecz), mielismy tylko 3 godz. na spanie i trzeba bylo wstawac bo wpakowali nas na lot z samiutkiego ranka). Bylismy tak WYKONCZENI ze nawet nie moge tego wyrazic slowami ;), co najlepsze jeszcze..nie mieslimy NIC przy sobie, zero czystych ubran, szczoteczki do zebow no NIC.. Mowie Wam, to byl nagorszy lot w calym moim zyciu!!! I tak oto, zamiast w Srode przed poludniem, dostalismy sie do domu w Czwartek po poludniu, ale oczywiscie klopoty na tym sie nie skonczyly. Gdy dolecielismy do NY, OCZYWISCIE okazalo sie ze nasze bagarze zaginely!!!! Ja.. wtym momencie myslalam ze sie powiesze…Moje wszystkie ciuchy, pawla wszystkie rzeczy ZAGUBIONE.. i KOLEJNY BULLSHIT sie zaczal..dzownienie do lini lotniczych..jednych, potem drugich (bo przeciez roznymi liniami wracalismy!)… i najlepsze bylo to ze nikt niewiedzial gdzie one sa..WIEC dopiero w SOBOTE, cud sie stal i z NAGLA nam je przywiezli..Pewnie myslicie ze to juz koniec opowiesci? HEH ;)! Na nasze cudowne szczescie ;)))….skradziono nam pare rzeczy.. m.in. MOJA SUSZARKE!!! :((((( Pawlowi golarke, kosmetyczke Z kartami kredytowymi!!! , i plecak, i co najlepsze do dzis ich nie mamy ;)))))) Mysle ze wiecej mowic niemusze. Chyba na tym zakoncze te moje opowiesci… ;))))

No …jak nie pisalam to nie pisalam ale jak zaczne to juz nie ma konca ;). Dobra..w takim razie koncze. Ponizej POWINNY pojawic sie zdjecia z pobytu w Polsce.. (Byc moze ze sa pomieszane, i niewkolejnosci troszke, ale beda podpisane).. Pozdrawiam wszystkich! Pa


Pozdrowionka! ;)
A tu widok z balkonu Mieleckiego na zachod slonca ;)
Giewont!

Ah piekne widoki ;)))) :**
Maxymalne ujecie Krzyza na Giewoncie :)
Droga na Giewont

Tak- dokladnie o tych kamieniach mowilam!
A tam z daleka widac malego Niedzwiadka spotkany wlasnie w drodze na Giewont-fajniutki byl!
3h 15'?! JASNE!! Chyba AUTEM!!! :PPP
A tu owieczki ktore spotkalismy juz jak robilismy spacerek kolo Parku Tatrzanskiego
Widok z Krupowek na Giewont (dalej niewierze ze tam sie wdrapalam!)
Przerwa na Oscypka w drodze na Gubalowke ;)
Wiecej Oscypkow!
Moje ulubione zdjecie z Krupowek =)

Tu juz Krakow- Rynek- Pawel walczacy dzielnie o Swoja "wrozbe" czy cos tam ;)


W jaskini Smoka :D (ja i dwa smoki obok mnie ;P)



Friday, July 27, 2007

...

w krotce.. (przepraszam... :-/)

Saturday, April 21, 2007

NARESZCIE COS U NAS :)




Hm..no calkiem niezly powod do radosci Polakow ;)..... Prawda czy nie? :-) Mam rowniez cicha nadzieje ze przez to wydarzenie wkoncu ludzie TUTAJ moze beda wstanie powiedziec gdzie Polska znajduje sie na mapie! -Fajnie by bylo ;)

......................................................................................E U R O 2012 ................................................
....................................................................................................................
..............................................................................
.............................
.................

Friday, March 16, 2007

.... "czasami *dreams do come true*" :)

Happy 4th Year Anniversary, Pawel! :*** -->T.T.A. :)(wow.. tyle czasu zeby ktos ze mna wytrzymal ;)


No ale skoro jestem juz tutaj to moze sie jeszcze szybko podziele czyms :). Czyms na co czekalam taaaaak cholernie dlugo :). No wiec..Wkoncu.. po TYLU latach... :)......STALO SIE!... :D JADE DO POLSKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 31 Maj- 20 Czerwiec, tak... 2007 rok!!!!!!!!!:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) (sorrki za nadmiar ")" i "!," ale emocje peak'uja ;P. Co prawda dalej niemoge w to uwierzyc, ( i chyba to sie stanie dopiero jak wlasna noga stapne na tej Naszej ziemi Ojczy
stej), ALE w kazdym badz razie, nawet nie moge okreslic jak bardzo sie ciesze ze WKONCU, pomiedzy tymi codziennymi problemami, cos idzie po mojej mysli (odziwo), co daje troszke nadzieji ze czasami "dreams do come true" :). Jedyna rzecz o ktora sie troszke martwie..to to ze... boje sie ze jak tam pojade, to nie bede chciala tutaj wracac.. :'(.. Bo przeciez.. Na druga mysl, to tylko 20 dni.. i znajac zycie szybko ( ZAszybko) zleci... bo przeciez co dobre szybko sie konczy.. ale wiem wiem........... Zdaje sobie (niestety) sprawe ze nie mozna miec wszystkiego..Wiec juz nie narzekam.... ale.......................................no wlasnie..Jak to jest ze zawsze jest to "ale"?... Pozdrawiam.

Monday, February 12, 2007

Spokojne zycie

.....w Ameryce najwyrazniej nieistnieje. .................................................. czy istnieje? :-/

Wednesday, January 24, 2007

WsZyStkiEgO NaJ NAj! :)

I kolejny roczek za nim... :) .... Biedaczysko.. :P

A ponizej kilka zdjecia z imprezki z jubilatem i gosciem #1
























































































A tutaj chcialam pokazac jaka walka miala miejsce pomiedzy Gabcia a ..biednym.. MOIM, ZMARtretowanym Misiem :-)

(dobrze i tak ze to nie Pawel na jego miejscu ;))


























































... dumne zwyciestwo Gabci ;)))) -jak widac jest bardzo skromna ;)


P.S. Sto lat! :).. stara du*p(k:)o! :P .... <3 :*