Quote of the day ;):
"What is love? As far as I can tell, it is passion, admiration and respect.
If you have two, you have enough.
If you have all three, you don't have to die to go to heaven."
William Wharton
(zabrane z wykladu na psychologi o Milosci ;). Pomyslalam ze bardzo interesujaca ‘quote’ wiec umiescilam :).
Hehe.. no ale przerwe sobie zrobilam w publikowaniu moich nudnych wypocinek ;).
~~....~~
A ten tydzien to wogole taki jakis dziwny .. Kurde..jeszcze ta kobieta z psych. mnie dzis D-O-B-I-L-A doslownie..!! Tydzien temu zadala nam taaaki duzy assignment (najpierw jeszcze musialam kupic SPECIALNA ksiazke i prrzeczytac) i napisac praktycznie essay i wYmySLIC & WYpelnic tabelke do tego....Wiec ladnie wszystko zrobilam.. a ta kobieta co? Stwierdzila ze nie bedzie zbierac.....!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! No normalnie myslalam ze.. ze niedlugo zacznie kulec i na DRUGA noge kurde!! (lol.. miala wczesniej jedna usztywiona wiec poruszala sie za pomoca takiego WUZECZKA na noge ;) (wiem wiem, ‘I’m so EVIL.. blah blah blah’ :PP No ale MUSICIE mnie tu poprzec!! PRZECIEZ TAK NIE MOZNA !!! :PPP!!!!!! Oki... mniejsza z tym... Jakos to moze przetrawie, chodz cos mi sie zdaje ze troszke potrfa ;). Ale widzicie.. Ja to juz mam takie szczescie. Jak juz cos zrobie to NADARMO!! ..bueee :’(. .......... ALE....!! Ale mam Pawelka, wiec jest ok :D ... (:***)
Pozniej.. a.. no wlasnie .. Jeszcze ta babka od psychologi zazyczyla sobie ze musimy kupowac gazete ‘Science Times’ co tydzien co kazdy Wtorek (tak wogole nie przytaczala bym tego jak bym nie musiala ale to ma pozniej do czegos zwiazek co napisze po nizej wiec nie ziewajcie jeszcze za bardzo :D) ..........No oki.. Wiec pojechalam po ta gazete... (moi starsi jeszcze pojechali do braciszka az do Copiague odwiedzic moja sliczniutka chrzesnice :D, tak tez mialam okazje pojechac SAMA po ta walnieta gazete do 7-11 (sklepu)). Przy okazji sobie pomyslalam ze zrobie niespodzianke mojemu bejbi i wstapie do niego zobaczyc co porabia (:***) no bo przeciez nauka *NIESTETY* nie zajac –NIEucieknie (Grrr! :P) ~~....~~Wiec.. jadac juz OD Pawla .. ruszajac ze skrzyzowania doswiadczylam wypatkowi!! Normalnie na moich oczach facet przejechal na czerwonym swiatle bo myslal ze jeszcze zdarzy, ALE niestety mu sie nie udalo i uderzyl sliiiczna, czarna honde civic. Caly przod skasowal gosciowi. Najgorsze bylo to ze ten co kierowal honda nie mogl go nawet widziec bo on jechal rozpedzony od tylu gdy juz wszyscy (razem ze mna!) zaczelismy ruszac ze zmiany czerwonych swiatel razem z takim wyzszym Van’em co zaslonil mu cala lewa widocznosc. Wiec byl jeden wielki huk. Cholera tak sie wystraszylam ze cos!!.. Gdyby nie facet przede mna ktory jechal takim ‘Pick Up’em’ i jego przychamowaniu .. niestety ale to ja znalazlam bym sie tam w miejscu ten hondy...:///!! Takze .. caly moral z tej mojej opowiesci to taki.. ze chyba czas najwyzszy przestac jezdzic na czerwonych swiatlach! !!!!!!!!
~~...~~
Oki..Mysle ze juz wszystkich uspilam ta notka wiec moze i ja sie pojde walnac..tylko ze z ksiazkami ... 3m Cie sie!! Papapaaa!
P.S. Szczegolne pozdrowienia dla tych co studiuja, lub co maja np. przygotowac wyklad na weekend!! POWODZENIA!! :)

......---->
HUURAAA !!
... ------------->
I jak dzionek leci? ;)
, rozlozyc sie wygodnie i cos zjesc :D. Tam .. na miejscu po prostu bylo NIESAMOWICIE..... Pogoda tez wsprzyjala,
nawet wyszlo zza chmurek : ). Jednym slowem admosfera WSPANiALA! : D Ludzi tez bylo baaardzo duzo, wszystkie takie fajniejsze miejsca nawet byly juz pozajmowane :P kurde :P. ALE poniewasz bylam z moim kochanym
miejsce i dla nas sie znalazlo :-D (:**). Tak wiec ..polezelismy troszeczke wpatrujac sie w niebo, odpoczelismy no i spowrotem wyruszylismy juz na zakupy-tym razem z wlasciwie KUPIENIEM CZEGOS :P. Takze poszlismy (tak tak! Na piechote zamiast brac Subway’a az do Times Square!!!) do Mall (olbrzyyymiego mola [nie to co na LI kurde :P]. No i tam spedzilismy pewnie z jakies 2 godzinki ..po czym wpadlismy jeszcze do McDonald’s na mmmMMmm
przed wzieciem kolejnego pociagu do Copiague do mojego braciszka odwiedzic moja chrzesnice! ( i tak oto sposobem wrocic do domu juz autem z moja mamusia : ) Do domku wrocilam przed 11pm. Takze jak widzicie, dzien byl bardzo ale to BARDZO udany. Brakowalo nam naprawde tego wypadku tak troszke dalej od wszystkich i na dluzej zeby moc pobyc ze soba i sie z relaxowac
. Tutaj na LI to widzicie..nie ma za duzo do zrobnienia, OPROCZ wyjscia do kina, pojscia bowling, czy tez pogrania w jakis pool. Wyjsc wieczorem to tez juz mozna zapomniec, w ZYCIU nigdy w nocy za zadne skarby nie radzila bym komus wychodzic.. Przynajmniej nie we Freeport, bo Baldwin to moze troszke lepiej i ‘jasniej’ ze tak powiem, ale nie tu gdzie ja jestem . Tu niezobaczy sie za duzo hmmm.....’switla’ jesli wiecie o czym ja mowie (
).Manhattan natomiast, c-a-l-k-i-e-m inna sprawa, tam to pochodzic wieczorem to saaaama przyjemnosc! Podziwiac te wszystkie kololowe swiatelka :D, olbrzymie zmieniajace sie reklamy na budynkach, tlumy ludzi, etc., zreszta co ja tu bede pisac... Mysle ze sami wiecie doskonale o czym ja mowie :).
. Juz sie nie moge doczekac!!! Wezmiemy aparat takze moze "uda" nam sie zrobic pare zdjeciek Central Park'u -bo tam ma sie wlasnie odbyc ta cala nasza impreska :D hihi :) (ale najpierw idziemy na male shopping :D!). No to nic..lece :D!

Wszystko dlatego ze dzis mialam kolejny exam.. tym razem z Bio. ktory mam nadzieje ze poszedl w miare dobrze bo jak nie to ......---
to jest co ja dokladnie bede robic chodzac po campus’ie! :P Tyle wkuwania na darmo by bylo.. BRrrrr! Nawet nie chce myslec! 50 zadan bylo- w sumie nie tak zle ;). Zaczelam o 2:30pm a z sali juz wyszlam o 2:55 :D – to jest wlasnie jedna z tych rzeczy co lubie o College’u.. MOZNA wyjsc wczesniej, nie tak jak w High School’u kurde.. trzymaja Cie co do ostatniej SEKUNDY, darmozjady czasu jedne :P (kij im w oko jak by to moj chlopak powiedzial ;))) Czlowiek jeszcze oczywiscie tyle nerwow sie naje przy tej calej imprezce ze szkoda mowic:(.. Wkazdym badz razie, trzymajcie kciuki! 
